Wzmacnianie układu odpornościowego sposobem walki z wirusami i bakteriami.

Couleur / Pixabay

Kiedy uświadomimy sobie, że mamy w organizmie więcej bakterii niż własnych komórek możemy poczuć się co najmniej dziwnie. Jeśli zebralibyśmy wszystkie bakterie żyjące w organizmie zdrowego człowieka I na jego skórze, ich waga dochodziłaby do 2 kg. Oprócz stałego składu “lokatorów” pomagających nam np. w trawieniu, stykamy się z napastnikami chorobotwórczymi.

 

Jest zasadnicza różnica po między bakteriami i wirusami. Bakterie są żywymi istotami zbudowanymi z pojedynczej komórki. Szkodzą nam, niszczą nasze tkanki aby zdobyć pożywienie i wytwarzają toksyny. Tymczasem wirusy nie żyją, są martwe. Tworzy je zbiór cząsteczek chemicznych. Przejmują kontrolę nad komórkami żywiciela kiedy dostaną się do wnętrza organizmu żywiciela. Działają podobnie jak wirusy komputerowe; po wtargnięciu do wnętrza zmieniają działanie naszych PC-tów. Jak się zatem możemy bronić?

 

Naszą obroną są białe krwinki, które rozpoznają intruzów i ściągają na pomoc wyspecjalizowane komórki, które niszczą przeciwnika. Jedną z metod wsparcia, jakie może nam zaproponować medycyna, jest wzmacnianie naturalnej odporności organizmu. Służą temu np. Szczepionki. Odkrycie penicyliny czyli pierwszego antybiotyku w 1928 r było prawdziwym przełomem w leczeniu. Trwogę budzi świadomość faktu, że niecałe 100 lat temu ludzie umierali na zapalenie płuc. Czemu jednak problem zakażeń bakteryjnych nadal jest aktualny skoro posiadamy antybiotyki? Dzieje się tak dlatego, że drobnoustroje stanowią najdoskonalszą grupę organizmów żywych na ziemi. Potrafią przetrwać w lodzie i we wrzącej wodzie na dnie oceanów przez setki lat i błyskawicznie opracowują metody walki z kolejnymi antybiotykami którymi dysponujemy. Tworzą nowe szczepy oporne na działanie leków. Zatem im dłużej i więcej stosuje się danego antybiotyku, tym więcej pojawia się szczepów na niego opornych.

 

Wniosek z tego jest taki, że antybiotyki należy stosować tylko wtedy kiedy jest to konieczne i niezbędne. Nadużywanie ich do leczenie zakażeń górnych dróg oddechowych wywołanych przez wirusy jest skazane na niepowodzenie. Mija się to z celem i pozbawia nas najskuteczniejszej broni do walki z bakteriami. Zatem przy leczeniu zakażeń górnych dróg oddechowych wywołanych przez wirusy i bakterie powinno nam przyświecać wzmacnianie układu odpornościowego przede wszystkim. Albowiem silny układ immunologiczny to silny organizm, zdrowie, brak powtarzających się infekcji, przeziębień, zapalenia oskrzeli. Oraz stosunkowo szybki czas zwalczania już istniejących chorób i krótszy czas dochodzenia do zdrowia.